jak wiadomo Windows 7 miał wiele braków. Jednak z czasem wychodziły kolejne łatki i aktualizacje usprawniające jego pracę. Ci jednak, którzy pracują na komputerze i tworzą, otwierają wiele plików mogą sami, za pomocą kilku dodatkowych programów, usprawnić posługiwanie się systemem Windows 7.

Pierwszą funkcją, którą warto zainstalować jest Aqua Snap. Dzięki niej będziemy mogli zmniejszać, ustawiać i przemieszczać wiele otwartych okien tak, aby były „pod ręką” i nie spowalniały naszej pracy.

Innym dodatkiem jest Dexpot. Jest to programik, który w łatwy i przyjemny sposób pozwoli nam na tworzenie wirtualnych pulpitów i zarządzanie nimi. Przydatny szczególnie dla tych, którzy po pierwsze nie mają już miejsca na dodatkowe ikonki, po drugie dla tych, którzy chcą np. oddzielić pracę od rozrywki.

Jednym słowem Windows 7 jest stworzony do ulepszania. Brzmi żartobliwie, ale faktycznie przez zainstalowanie kilku programów możemy pomóc sami sobie.

W Rosji zapowiada się przełom. Jak potwierdził tamtejszy rząd, chce on stworzyć konkurencyjny do Windowsa program operacyjny, który ma zastąpić swego poprzednika we wszystkich państwowych instytucjach.

Dla firmy Microsoft jest to z pewnością bardzo niefortunna informacja. Straci bowiem bardzo duży rynek zbytu. Nowy system, który tworzą rosyjscy specjaliści ma być wzorowany na Linuksie i stworzony całkowicie od podstaw. jest to bardzo duża inwestycja, gdyż poświęcono na nią aż 4,9 miliona dolarów. Co ma przynieść rządowi? Przede wszystkim obniżenie kosztów używanego w urzędach oprogramowania. Ponadto niezależność od Microsoftu oraz zwiększenie bezpieczeństwa przesyłanych informacji. Powstający system nie ma jeszcze swojej nazwy i nie wiadomo czy będzie dostępny dla zwykłych Rosjan. Jednak można przypuszczać, że raczej tak, gdyż w innym razie wydatek zrobiony na niego byłby niezwrotny.

Nikt nie spodziewałby się faktu, że znany program antywirusowy może być przyczyną zawieszania komputerów. A jednak. Jak się okazało program Kasperski Antywirus 6 Enterprise, stosowany głównie w serwerach firm powodował bardzo duże obciążenia systemu, doprowadzając niektóre do całkowitego zawieszenia. Zastrzeżenia jak na razie dotyczą tylko tego programu. Co do innych wersji nie zgłoszone zostały żadne nieprawidłowości.

Jak twierdzi sam producent, który nie wypiera się wcale błędu w konstrukcji oprogramowania, przyczyną paraliżu może być jedna z sygnatur programu i jej uaktualnienia. Dlatego też warto sięgnąć po jej starszą wersję. To powinno pomóc w uniknięciu zawieszania. Oczywiście technicy z Kasperskiego od razu zajęli się problemem i już dziś można ściągnąć aktualizację bez wcześniejszego błedu.

W polskich sklepach komputerowych pojawił się w końcu najnowszy model Toshiby. Toshiba AC 100 jest to urządzenie mobilne oparte w pełni na platformie Google Android .

Mówiąc o tym sprzęcie należ przede wszystkim zwrócić uwagę na jego wagę. Laptop jest wyjątkowo lekki. Waży niecałe 900 gramów. Do tego długi czas pracy baterii i mała emisja hałasu oraz ciepła. Toshiba AC100 ma cechy typowe dla smartphone’a i laptopa. Oprócz bowiem zalet wcześniej wymienionych może poszczycić się ekranem o wysokiej rozdzielczości oraz wielością portów.

Co do parametrów to wymieniając najważniejsze w jednej z konfiguracji AC100-10K: pamięć systemowa- 512 MB, pamięć wbudowana- 8Gb, 10-calowy wyświetlacz typu TFT Toshiba Trubrite WSVGA. Cena tej konfiguracji to około 1300 złotych. Pozostałe dwie konfiguracje mają lepsze parametry więc ich ceny są nieco wyższe.

Przerażeniem napawać może czytanie bloga jednego z pracowników firmy Microsoft. Scott Sharney jest naukowcem pracującym od lat w tej znanej na całym świecie firmie komputerowej. Jest on człowiekiem poważnym. Jednak w sprawie komputerów, sieci internetowych i wirusów jego poglądy są dość oryginalne.

Jak twierdzi Sharney najlepszym rozwiązaniem dla użytkowników komputerów byłaby sytuacja, w której to zagrożony w danej chwili wirusem komputer byłby całkowicie odcięty od sieci. Taka kwarantanna trwająca do czasu „wyleczenia” sprzętu miałaby zabezpieczać przed rozprzestrzenianiem się wirusa na innych użytkowników sieci. Naukowcowi chodzi głównie o ochronę ważnych firmowych serwerów, które nieraz są atakowane przez całe, jak to ujmuje Sharney, armie zainfekowanych komputerów. Pytanie brzmi tylko kto miałby decydować o odcięciu danych jednostek i jak na ten fakt zareagowaliby sami internauci?

Categories
Polecamy
Reklama